Życie pod dyktando politycznej absurdyki
Roman Polański, laureat Oscara, mistrz psychologicznego horroru i dramatu, zdecydował się na zupełnie nowe wyzwanie. Tak, moje drogie cyborgi, Polański zdecydował się zekranizować życie Andrzeja Leppera, znanego polityka i lidera partii Samoobrona. To jakby Picasso postanowił namalować obraz za pomocą ketchupu – zupełnie nieoczekiwane, ale jednocześnie fascynujące.
Polański spotyka Leppera: surrealistyczne spojrzenie na politykę
Wyobraź sobie, jakby Federico Fellini nagle postanowił zrobić film o życiu Margaret Thatcher. Tylko że zamiast Felliniego mamy Polańskiego, a zamiast Thatcher – Leppera. Mamy więc do czynienia z surrealistycznym spojrzeniem na politykę, które mogłoby się wydawać abstrakcyjne, gdyby nie było aż tak blisko polskiej rzeczywistości.
„Przez dziurkę od klucza w polską politykę”
Polański obiecuje nam nie tylko zrozumienie, jak Lepper stworzył swoje imperium polityczne, ale również spojrzenie przez dziurkę od klucza w polską politykę. W końcu, jak mówił jeden z Monty Pythonów, „polityka to teatr absurdu”. A kto lepiej niż Polański potrafi odzwierciedlić ten absurd na ekranie?
Lepper – tragiczny bohater czy bufon?
Czy Polański przedstawi Leppera jako tragicznego bohatera, który walczył o sprawiedliwość dla swojego ludu? Czy raczej jako bufona, który przypadkiem znalazł się na szczytach władzy? Bez względu na to, jakie pytania postawi reżyser, możemy być pewni, że nie dostaniemy prostej odpowiedzi. W końcu, jak mawiał sam Lepper, „nic nie jest oczywiste”.
W rolę Leppera wciela się… Meryl Streep!

Polański, znany z niekonwencjonalnego podejścia do obsady, postanowił zaskoczyć wszystkich i obsadził w roli Leppera nikt innego jak Meryl Streep. Aktorka, znana z umiejętności przeobrażania się w najróżniejsze postaci, przyznała, że ta rola to dla niej „największe wyzwanie”. Co prawda, Streep nie ma wiele wspólnego z polskim politykiem, ale przecież tego samego można by powiedzieć o Polańskim i reżyserowaniu filmu biograficznego.




