Przełom technologiczny na Sylwestra
Cóż, muszę przyznać, że „Sylwester z Dwójką” nigdy nie był wydarzeniem, które oznaczałbym czerwonym flamastrem w moim kalendarzu. Ale jeśli jest jedno, czego nie można odmówić telewizji publicznej, to odwagi. W tym roku zdecydowali się na ruch, który mógłby śmiało konkurować z decyzją o przemalowaniu Zamku Królewskiego na różowo – koncert sylwestrowy z udziałem… robotów.

„Roboty nie strajkują”
Zgadza się, moje drogie cyborgi, Dwójka wprowadza nową erę rozrywki, w której głównymi gwiazdami są błyszczące, metaliczne maszyny, wykonujące kroki taneczne z precyzją, której nie osiągnęliby nawet najlepsi tancerze z „Tańca z Gwiazdami”. „Roboty nie strajkują, nie mają kaca i zawsze są na czas” – powiedział z nieukrywanym zadowoleniem dyrektor Dwójki, Paweł Włodarczyk.
„Dżinsy są passe, teraz w modzie jest stal”
Zamiast typowego koncertu z gwiazdami estrady, której członkowie raz po raz lądują w sądzie lub na okładkach kolorowych magazynów, widzowie będą mieli okazję obejrzeć szereg robotów przemierzających scenę z gracją godną baletnicy. „Dżinsy są passe, teraz w modzie jest stal” – stwierdził jeden z projektantów, który pracował nad kreacjami dla robotów.
„Gerard Lipiński na żywo z Marsa”
Nie zabraknie również niespodzianek. Jak donoszą niepotwierdzone plotki, podczas sylwestrowej nocy pojawi się hologram Gerarda Lipińskiego, znanego prezentera telewizyjnego, który od kilku lat mieszka na Marsie. Prezenter będzie raportować na żywo z Czerwonej Planety, a jego hologram zatańczy tango z jednym z robotów. Brawo, Dwójko. Science fiction stało się naszą rzeczywistością.

Dlaczego roboty?
Dla niektórych to pytanie może wydawać się oczywiste. Przecież wszyscy wiemy, że Polska jest krajem, w którym absurdy zdarzają się równie często co zakłady bukmacherskie na rogu ulic. Ale skąd pomysł na roboty? „Polska powinna być na czele innowacji, a nie na końcu. Roboty są przyszłością, więc dlaczego nie pokazać ich już teraz?” – tłumaczył Włodarczyk.




